Jak nauczyć się śpiewać tradycyjnie śląskie pieśni, kiedy nie zna się żadnej śpiewaczki? Tak było. Miałam jedynie kilka nagrań Marii Rogosz, śpiewaczki z Dziedzic, które znalazły się na płycie „Śląsk” z serii „Muzyka Źródeł”, wydanej przez radiową Dwójkę. Nikt nie był w stanie skierować mnie do śpiewających tradycyjnie osób na opolskiej wsi. Po wizycie w radio wraz z kolejnymi nagraniami pani Rogosz otrzymałam nieopisane nagrania jeszcze jednego zespołu. Chętnie bym się dowiedziała skąd on był, bo śpiew mi się podobał. Ale opisu brak. Zaczęłam się wsłuchiwać w teksty. Wiedząc, że w pieśniach ludowych najczęściej śpiewa się na chłopców z własnej wsi oraz na dziouchy z sąsiedniej, szukałam nazw własnych, aby jakoś zaczepić się w temacie. I tak zrozumiałam, że dziouchy z „Dylouków”, ale ci „chopcy”… „beszczyńscy”, „wieszczyńscy”… jakoś tak. Wzięłam mapę i moja lokalna Ameryka tego dnia została odkryta: Dylaki obok Biestrzynnika. Trop został złapany 🙂
W filmie poniżej szefowe zespołu folklorystycznego „Dzióbki” z Biestrzynnika wyśpiewują swoje opinie na temat „chopców”, również „bieszczyńskich”.
Nagranie z archiwum Iwony Wylęgały, Biestrzynnik, 21.03 2018




