Technikalia w nagraniach

Dzisiejsza opowieść to rzecz o trudnościach technicznych.

Nie chodzi o sytuację, kiedy sprzęt nagrywający niespodziewanie się wyłączy, zepsuje na akurat świetnym wykonaniu pieśni, baterie się wyczerpią, chociaż przed nagrywaniem były cztery kreski. Chcę napisać o trudnościach, które dzielą nagrania na kategorię: do dokumentacji lecz nie do publikacji. Są to pliki, na których pojawiają się przeszkadzające w odbiorze odgłosy tła: szumy, trzaski, szelesty, stukania, przestery.

Tak jest i tutaj, na podlinkowanym nagraniu (jak widać, okazało się, że się da takie opublikować, od czego jest kreatywność 😉). I teraz czas na wszystkie: przecież można było wytłumaczyć śpiewaczce, żeby nie szeleściła kartką, żeby powtórzyła pieśń, żeby nie tupać nogą. Owszem, to się zawsze robi, ale i tak nie otrzymujemy według życzenia, z różnych względów. „Nie możecie tego nagrywać w lepszej jakości?” – usłyszałam kiedyś w radio. Pomijając liczbę mnogą do mnie jednej, to nie, czasem nie można.

A tylko można tak jak jest. I tu słowo klucz: kontekst, którego w samym nagraniu nie widać, ale który na nie rzutował. I tu wracam do spotkań ze śpiewaczkami. Są to zwykle starsze panie, schorowane, z problemami w poruszaniu się, niedowładami rąk i przekonane, że głos to one kiedyś miały, a teraz….

Namawiam, tłumaczę, że to i tak słychać, że pani potrafi śpiewać, że ważne, aby zapisać i przekazać i że poniosę pieśni od niej dalej do ludzi. No i że chcę się nauczyć, żeby pieśni znowu się śpiewały. Pieśni prowadzą zawsze od człowieka do człowieka.

Pani Aniela zapowiedziała mi, że teksty piosenek mi chętnie przekaże, ale niestety ze względu na stan zdrowia, zaśpiewać nie da rady. Oczywiście przyjęłam do wiadomości i nauczona doświadczeniem pomyślałam: „tak, tak, zobaczymy”.

„Piękne miasto jest Opole” – śpiewa Aniela Halupczok z Pustkowa. Nagranie z archiwum Iwony Wylęgały.

No i zobaczyłyśmy, a wy teraz możecie usłyszeć, że nie wytrzymała! Jak to rasowa śpiewaczka. Nie potrafiła odmówić sobie zaśpiewania, tej aktywności, która pozwalała jej wyrazić siebie, radość, dzielić się z innymi tym, co potrafiła i znała.

Było to jedyne wykonanie, już nie do powtórzenia. Cenne dla badań, bo z instrukcją dotyczącą zaśpiewania. Komentarze śpiewaczek to zawsze wartość dodana.

Po tym, jak pani się rozkaszlała, czego już na nagraniu nie ma, nie miałabym sumienia prosić ją o powtarzanie i nie szeleszczenie kartką, której nie czuła pod palcami. Tym bardziej, że chciała jeszcze kilka melodii podać, „bo przecież jakoś to pani musi śpiewać”. Pojechałam jeszcze kilka razy. W przerwie po prostu patrzymy sobie w oczy i uśmiechamy się. Obie wiemy. Ona, że warto było ponieść ofiarę, żeby znowu było jak kiedyś a ja, że trochę dyskomfortu wykradacza i narażacza zdrowia starszej pani to moja zapłata za materiał. Jeszcze o pani Anieli napiszę. W takich spotkaniach od pierwszej minuty czuje się, że to jest to.


Przewijanie do góry
gałązka namalowana konturem w kolorze pomarańczowym - logo Opolskie tradycje.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.